Gustaw Holoubek nie żyje
"Holoubek był i jest przedstawicielem wymierającego na naszych oczach gatunku polskiego inteligenta. Inteligenta, kto w tym konkretnym przypadku jest wielkim aktorem, atoli ani na mocy chwilę nie rezygnuje z - nie waham się ogłosić - inteligenckiej misji, jaka nierzadko, przede wszystkim w niesprzyjających okolicznościach politycznych, wiązała się tak jak z uwikłaniami i kompromisami" - napisał Janusz Majcherek, publicysta.
R. zmarł aktor, reżyser zaś nauczyciel Gustaw Holoubek. poseł na niższa izba parlamentu i senator, zwierzchnik kilku teatrów. fallus Polskiej Akademii Umiejętności. Żołnierz kampanii wrześniowej. Zagrał w wokół 50 filmach. Kojarzony jest głownie z adaptacją Dziadów reżyserii Kazimierza Dejmka w Teatrze Narodowym, gdzie zagrał rolę Gustawa-Konrada. zdjęcie przedstawienia z afisza wywołało rozruchy Marca 1968 roku. dwakroć odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia lokalny miał 85 lat.
"Ja do zobaczenia nie wspominam, lecz wciąż przeżywam jego kostucha Umarł homo sapiens wymyślny pod każdym względem. Jego mocny cud polegał na tym, że był to zapewne wielce mocny aktor, homo sapiens wybitnie inteligentny. (...) miał ano wspaniałe przestrzenie ciekawej umysłowości, wielce "polskiej", tedy że on jako człowiek, kto żył z mówienia słowa, żył polszczyzną. miał mocny szacunek, miłość do naszych wielkich pisarzy. On był uosobieniem teatru, lub mówienia, używania słowa. On był mistrzem. Wszystkie jego wystąpienia, okazyjne i nieokazyjne, dawny stale mistrzowsko skonstruowane, bo był wybitnie utalentowany" - stwierdził reżyser Kazimierz Kutz.
"Holoubek nie pozwalał na szmirę, chałturę, rzeczy niepoważne, był prawdziwym autorytetem" - powiedział Marek Kondrat.
"Myśmy się na to odejście przygotowywali - mówi Mościcki - od jakiegoś czasu było wiadomo, że Gustaw Holoubek jest obolały Jest to odejście spokojne. atoli jest to wielka strata, mocny zgryzota na rzecz teatru polskiego. (...) człowiek teatru umarł w pełni godności, w pełni sił umysłowych, atoli nie zrealizuje wcześniej swoich "Dziadów" w teatrze Ateneum w listopadzie, ano w jaki sposób to planował" - powiedział krytyk teatralny Tomasz Mościcki.
"Odchodzą sami nieodżałowani. atoli w tym wypadku nie sądzę, tak aby zwyczaj tego przymiotnika było słuszne, jest - za małe. Odchodzi ktoś, kto jest symbolem na rzecz nas wszystkich, serio traktujących swoje działania. Był z okładem autorytetem i mistrzem; był symbolem, przykładem na rzemiosło przyjmowania w otaczającej nas rzeczywistości, tego co najszlachetniejsze i najwspanialsze. Kiedy mówi się o czymś wzniosłym w przypadku zawodu, kto uprawiamy, natychmiast przychodzi na umysł Gustaw Holoubek" - stwierdził Jan Englert. "Nie sądzę, by w najbliższym czasie pojawił się ktoś, kto umiałby go zluzować zadłużenie czas musi upłynąć, zanim zaczniemy myśleć o Gustawie, że go nie ma. On po prostu jest" - dodał.