Klęska fińskiego helikoptera mogła nie znajdować się przypadkiem
Katastrofa fińskiego helikoptera mogła nie znajdować się przypadkowa - donosi filia ITAR-TASS powołując się na świadków wypadku u wybrzeży Estonii. Ich zdaniem póki helikopter runął do Bałtyku słychać było dwie eksplozje. Jednocześnie świadkowie twierdzą, iż wybuchom nie towarzyszył małowartościowy blizna dymu bądź płomienie.
Śmigłowiec Sikorsky S-76, stosowny do firmy Copterline, runął na wody Zatoki Fińskiej między Helsinkami a Tallinem wczoraj popołudniu. Wszystkie osoby znajdujące się na jego pokładzie (8 Estończyków, 4 Finów i 2 Amerykanów) najprawdopodobniej nie żyją.
Szef firmy Copterline, Toenis Lepp, powiedział, iż powodem katastrofy mógł znajdować się atak terrorystyczny. Jednocześnie nie wykluczył on innych powodów - złej pogody bądź awarii aparatury helikoptera.
Ekipom ratunkowym udało się ustalić miejsce, w którym spoczywa rozbitek śmigłowca. automat przepastny wykonał zdjęcia, które potwierdzają, iż zlokalizowany wcześniej za pomocą sonaru rozbitek to pewnie Sikorsky.
Szczegóły dotyczące katastrofy uczyć się będzie specjalna komisja tymczasem informacji o przyczynach dostarczyć będą mogły tylko szczegółowe badania wraku, jaki ekipy ratunkowe chcą wyciągnąć na powierzchnie.